STOWARZYSZENIE

 

O NAS
STRONA GŁÓWNA
MANIFEST
GENEZA I CELE
KONTAKT
WYSZUKIWARKA
HISTORIA GRUPY

GALERIA ZDJĘĆ

FILMY

DO SŁUCHANIA

TEATR SANTO SUBITO

POEZJA

DO CZYTANIA

RZYM 16-23.10.2010

ZIEMIA ŚWIĘTA 19 - 26.04.2013

 

2019.09.14-15 Spływ kajakowy po Łynie i Pielgrzymka do Gietrzwałdu i Św. Lipki

Sobota, 14 września 2019 roku

 

 

Stoimy jeszcze przed kapliczką, odmawiamy modlitwę prosząc o dar dobrego czasu, ale tak właściwie to już jedziemy… A w naszym gronie ks. Maciej, po raz pierwszy…

 

Plan dnia – szczęśliwie dojechać do Olsztyna, spokojnie przeżyć spływ kajakowy rzeką Łyną, dotrzeć do Gietrzwałdu, w dobrej formie cieszyć się spotkaniem z arcybiskupem Edmundem Piszczem, odwiedzić Matkę, która w ołtarzu, dotrzeć do cudownego źródełka i zakończyć dzień w Kortowie, gdzie mamy zaplanowany nocleg.

 

Andrzej to wie, my wiemy, że pierwsze chwile (po całkowitym przebudzeniu) w autokarze to uwielbienie Maryi – śpiewamy Godzinki. Niezwykle urokliwy to tekst, pełen starotestamentowych odniesień: arko przymierza, tronie Salomona, różdżka Aaronowa, runo Gedeona, plastr miodu Samsona, Judyt wojująca…

 

Kiedy autokar kołysze już nas rytmicznie, fotele dopasowują się do krzywizny kręgosłupa (albo odwrotnie), a wzrok leniwie przesuwa się po krajobrazie za oknem, zaczynamy snuć opowieści…

Pierwsza z nich opowiada o rzece Łynie, która ma nas dzisiaj gościć. A wiecie, że Łyna to piękna dziewczyna, jak głosi legenda…

 

Wysłuchaliśmy relacji Moniki ze spływu Karola Wojtyły Łyną, 4-18 sierpnia 1958 roku, który został niespodziewanie przerwany: „ Zdzisiu, będę musiał wyłączyć się z kajaków, bo otrzymałem wezwanie od Księdza Prymasa i muszę się do niego zgłosić…” Wraca na kajaki jako Biskup Pomocniczy Arcybiskupa Krakowa.

 

W latach 80-tych w Orłowie – opowiada Monika – pracowała przedszkolanka, dawna wychowanka ks. Karola Wojtyły „Wujka”. Opowiadała moim rodzicom o górskich z Nim wędrówkach i spływach. I jaki to świat mały…

 

„Bogu dziękujcie, ducha nie gaście” - hasło pielgrzymki JPII do Ojczyzny w 1991 roku i jej przebieg przypomniała nam Hania. Podczas wizyty Ojciec Święty poświęcił nowy gmach Seminarium Duchownego, spotkał się z laikatem w katedrze św. Jakuba, odwiedził Szpital Dziecięcy i celebrował Eucharystię w parku im. Kusocińskiego.

 

No i wjeżdżamy do Olsztyna. Na krótką chwilę żegnamy grupę, która zwiedzała z przewodnikiem to piękne miasto.

 

 

Ci co spragnieni wrażeń na wodzie jadą dalej. Wysiadamy w lesie nad rzeką. Kajaki czekają. Płyniemy. A wiecie, że Łyna to „rzeczka wstążeczka”. Niezbyt szeroka, ale bardzo kręta. 20 kilometrowy odcinek przepływamy w zawrotnym tempie, kończąc nasze wiosłowanie w Dobrym Mieście.

 

 

Gdy większość pielgrzymów wyruszyła na kajakowy łyński szlak, resztą zajął się pan Krzysztof – przewodnik. W ciągu 3,5 godzin pokazał nam centrum Olsztyna i przekazał tyle ciekawych informacji i w tak oszałamiającym tempie, że pozostało głównie wrażenie – że Olsztyn jest przepiękny, ma niezwykle ciekawą historię i rozwija się pomyślnie. W związku z tym należy tu wrócić i rozsmakować się w nim na dłużej.

 

Pogoda była niezdecydowana: słońce, chmury, wiatr, mocno rześko. Z ul. R. Knosały powędrowaliśmy w stronę Łyny, po lewej minęliśmy odrestaurowaną przedwojenną willę, po prawej pozostałości (budynki, brama) po części dzielnicy rzemieślniczej i żydowskiej, doszliśmy do budynku dawnego tartaku oraz centrum techniki. Przekroczyliśmy urokliwą rzekę Łynę i Parkiem Centralnym (utworzonym dopiero kilka lat temu) dotarliśmy na Stare Miasto. Najważniejszymi jego obiektami są gotyckie z XIV w.: bazylika konkatedralna św. Jakuba, rynek ze Starym Ratuszem, Brama Wysoka oraz Zamek kapituły warmińskiej. Słuchaliśmy o ludziach, którzy przyczynili się do powstania i rozwoju Olsztyna, mieli z nim jakiś związek, wpływali na polskość ziemi warmińskiej. Chodzi m.in. o: Jana z Łajs (zasadźca i pierwszy sołtys Olsztyna), Mikołaja Kopernika (administrator dóbr kapituły), ks. Jana Hanowskiego (przekonał dowódców radzieckich w czasie II wojny światowej, aby nie palono świątyń), ks. Wojciecha Zinka (wikariusz generalny prymasa Polski; w 1953 r. podczas aresztowania prymasa Wyszyńskiego jako jedyny rządca diecezji odważył się przeciwko temu zaprotestować). Zwiedziliśmy szybko piękną bazylikę. Jej wnętrze byłoby znacznie bogatsze, gdyby nie ciosy historii: pożary oraz zniszczenie przez jeńców rosyjskich w czasie kampanii Napoleona. Papież Jan Paweł II odprawił tu Mszę św. w czerwcu 1991 r. Drzwi bazyliki pokryte są scenami z pontyfikatu Papieża, jego popiersie zdobi fronton. Kolejnym punktem programu dla nas był obiad w Dobrym Mieście, dojechaliśmy tam autokarem, dołączając do ekipy kajakarzy.

 

 

Już w autokarze, o objawieniach w Gietrzwałdzie, opowieść snuje Maciek. Jest to seria jedynych zatwierdzonych przez Kościół objawień w Polsce, kiedy to od 21 czerwca do 16 września 1877 roku Matka Boża objawiała się na przykościelnym klonie dwóm dziewczynkom i mówiła: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec”. Ostatniego dnia objawień Matka Boska pobłogosławiła pobliskie źródełko, z którego woda po dziś dzień uzdrawia chorych. W miejscu objawień postawiono kapliczkę, a z klonu zachował się tylko kawałek drewna, z którego wykonano krzyż.

 

 

Kult Matki Boskiej narodził się w Gietrzwałdzie bardzo wcześnie i był związany z obrazem  znajdującym się w ołtarzu głównym kościoła od co najmniej 1505 roku. W 1967 roku papież Paweł VI udzielił zgody na koronację obrazu. Aktu koronacji na dziewięćdziesięciolecie objawień dokonał prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, a udział w uroczystościach wziął metropolita krakowski Karol Wojtyła.

 

Pobyt w Gietrzwałdzie rozpoczynamy od tego co najbardziej życiodajne, „odtrutki duszy” jak usłyszałam niedawno w kazaniu, czyli od Eucharystii, którą odprawił ks. Maciej w kaplicy w Domu Pielgrzyma. Dzień 14 września to święto Podwyższenia Krzyża. Kapłan w homilii mówi, że dla Chrystusa krzyż to narzędzie nie poniżenia ale wywyższenia – Tron Chrystusa.

 

 

W Domu Pielgrzyma spożywamy posiłek i bezpośrednio po nim udajemy się na spotkanie z arcybiskupem Edmundem Piszczem, który pełnił rolę gospodarza w czasie pobytu JPII w Olsztynie w 1991 roku. Takich osób szukamy i pragniemy ich słuchać…

 

 

Już pierwsza wypowiedziana myśl arcybiskupa zachwyca: „Nie ma spotkań obojętnych. Każde zostawia w nas jakiś ślad, rys. Rzeczą istotną jest fakt, co takie spotkanie pozostawia w drugim człowieku. To ważne…”

 

I pozostawiło – zachwyt nad osobowością, pięknem i płynnością, spójnością wypowiedzi, serdecznością. Spora część wypowiedzi nawiązywała do homilii, którą wygłosił JPII w Olsztynie. Arcybiskup przywołuje słowa: „Wielki zamęt wprowadza człowiek w nasz ludzki świat, jeśli prawdę próbuje oddać na służbę kłamstwa.”

 

Czas płynie, spotkanie dobiega końca. Jeszcze kilka pytań, błogosławieństwo, uścisk dłoni. I to co w nas, co nas wewnętrznie ubogaciło…

 

Damiana, młodego człowieka, który nam opowiadał, że z duszą na ramieniu udał się do kancelarii arcybiskupa, aby poprosić o spotkanie z grupą Santo Subito z Warszawy, wyściskaliśmy po spotkaniu. Niech Bóg Cię błogosławi nasz sympatyku…

 

 

I co dalej? Jedni idą do Matki, przed jej święty wizerunek, na prywatną rozmowę, inni biegną oświetloną promenadą do świętego źródełka, aby obmyć twarz, ręce, niektórzy samotnie oddają się modlitwie przy kolejnych stacjach Drogi Krzyżowej.

 

 

Późnym wieczorem docieramy do Kortowa, wyludnionego we wrześniu studenckiego miasteczka, w którego centrum jezioro i gdzie tej nocy będziemy śnić…

 

Spotykamy się jeszcze na wspólnym biesiadowaniu i zabawie. A tym razem „czeskie łamańce”. Musieliśmy się wykazać znajomością czeskiej kinematografii oraz zaśpiewać np. Pszczółkę maję, przebój znany niemalże od kołyski, po czesku oczywiście. Wiele, wiele śmiechu i radości…

 

Ale ważne jest to, co ten dzień, który spotkaniem człowieka Z BOGIEM niewątpliwie był, pozostawił w nas…

 

Niedziela, 15 września 2019 roku

 

Najpierw miała miejsce pobudka w akademiku Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego – dla niektórych wcześniejsza (bieganie, wypatrywanie ptaków, rozmyślania nad jeziorem Kortowskim), dla niektórych na styk, tak, aby zdążyć na śniadanie. A śniadanie było obfite, bogate, pyszne i mogłoby wystarczyć na cały dzień.

 

 

Zaraz po nim wyjechaliśmy do Reszla. Jest to urokliwe niewielkie miasteczko, z widocznymi rozwiązaniami gotyckimi (założenia rynku, zamek, kościół). Główną atrakcją jest zamek, dawna siedziba biskupów warmińskich. Obecnie znajdują się tu pokoje hotelowe, wystawa średniowiecznych narzędzi tortur oraz galeria sztuki współczesnej. W pobliżu mieści się odremontowana najstarsza plebania na Warmii oraz kościół farny pw. świętych Piotra i Pawła. Piękny rozległy widok na miasteczko oraz okoliczne łąki i lasy można podziwiać z wież zamkowej oraz kościelnej.

 

 

Po przechadzce uliczkami oraz kawie, przez wysoki gotycki most, doszliśmy do autokaru. Do Świętej Lipki z Reszla jest tylko ok. 6 km. Wysiedliśmy przed wspaniałą bazyliką pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny. Zdążyliśmy na pokaz gry na barokowych organach: przez kilkanaście minut słuchaliśmy granych utworów (ze słynnym polonezem M. Ogińskiego na zakończenie) i podziwialiśmy wprawiane w ruch figury aniołów i Maryi. We mszy świętej uczestniczyło sporo pielgrzymów. Homilia była na temat miłosierdzia Bożego. To miłosierdzie przekracza ludzkie zrozumienie; nie da się w pełni zrozumieć przypowieści o zaginionej owcy, drachmie, miłosiernym ojcu (synu marnotrawnym) – tajemnicza i nieskończona jest bowiem miłość Boga do człowieka. W trakcie mszy poruszająco śpiewał grekokatolicki kapłan, młody ksiądz Jarosław. Po nabożeństwie rozdawał on swoje obrazki prymicyjne oraz zbierał ofiary na odbudowę katedry Ukraińskiego Kościoła Grecko-Katolickiego w Łucku na Ukrainie. Następnie mieliśmy czas na obiad w pobliskim hotelu Taurus. Po nim – jeden z ojców jezuitów, opiekunów sanktuarium, opowiedział nam o historii i zabytkach tego miejsca.

 

 

Oto garść informacji, z wykorzystaniem również prelekcji Ewy P.:

Zgodnie z legendą – w XIV w. Matka Boska objawiła się skazanemu na śmierć zbrodniarzowi. Mężczyzna był osadzony w więzieniu w Kętrzynie. W swoją ostatnią noc życia bił się z myślami. Miał już wszystkiego dość i chciał po prostu umrzeć. Nie modlił się, nie prosił Boga o ratunek. Gdy siedział zrezygnowany pod ścianą, zobaczył przed sobą światło a w nim postać kobiety. Przypominały mu się wizerunki, jakie dawno temu oglądał w kościele. To właśnie musiała być Matka Boża. Zaczęła czynić mu wyrzuty, że o Niej zapomniał: „Nie kochałeś mnie, nie pamiętałeś o mnie. A ja ciebie cały czas kochałam, jak matka. Czekałam, kiedy wrócisz do mnie. Ty się jednak coraz bardziej oddalałeś ode mnie i od Boga. Dlatego ja w końcu przyszłam do ciebie”. Powiedziała mu także, że przybyła ocalić go od śmierci, ale pod pewnym warunkiem. Dała mu kawałek drewna i dłuto, i poleciła, aby wyrzeźbił Jej wizerunek, a po wyjściu na wolność powiesił na pierwszej napotkanej lipie w drodze z Kętrzyna do Reszla. Więzień nigdy wcześniej nie rzeźbił, ale posłusznie wziął w ręce dłuto i drewno. Postać zniknęła, a on został sam w ciemności. Przywołał w myślach obraz Maryi i przy słabej poświacie księżyca zaczął rzeźbić. Gdy wstał dzień, zbrodniarz skończył figurkę Matki Boskiej. Strażnicy przyszli po niego. Schował figurkę za pazuchę, a dłuto rzucił w kąt. Poprowadzili go przed oblicze sędziego wśród ogólnych drwin i krzyków gapiów. Sędzia nakazał wykonać karę śmierci. Skazany nie miał żadnych życzeń i posłusznie poszedł ze strażnikami w stronę wyjścia. Naraz sędzia kazał mu się zatrzymać. Coś w ubraniu więźnia zwróciło jego uwagę. Nakazał wyjąć skazanemu to, co schował za koszulą. Strażnik wyjął drewnianą figurkę i podał sędziemu, ten oniemiał. Figurka była tak piękna, że sędzia był przekonany, iż nie mogła ona zostać wykonana ludzką ręką. Przestraszył się, że miał w tym udział sam Pan Bóg. Nakazał zdumionym strażnikom uwolnić skazańca i oddał mu figurkę. Mężczyzna nie mógł uwierzyć w to, co się wydarzyło. Stał nie wiedząc, co robić. Potem przypomniał sobie słowa Maryi, która poleciła mu umieścić figurkę na pierwszej napotkanej lipie z Kętrzyna do Reszla. Poszedł tą drogą i znalazł dużą, rozłożystą lipę. Wspiął się na nią i w rozgałęzieniu umieścił figurę Matki Bożej. Później założył dom w pobliżu tego miejsca i codziennie odwiedzał figurę. W krótkim czasie miejsce to zasłynęło cudami, uzdrowieniami. Zaczęły przychodzić pielgrzymki wiernych. Proboszcz z Kętrzyna w uroczystej procesji kilkakrotnie przenosił figurkę do kościoła w mieście, jednak rzeźba znikała stamtąd i ponownie pojawiała się na lipie. Postanowiono zbudować właśnie tutaj kaplicę.

 

W 1525 r. wiara katolicka została zakazana w państwie pruskim, a kult świętych uznano za zabobon. Tłum z Kętrzyna obrabował i zburzył kaplicę, lipa została wycięta, na jej miejscu ustawiono szubienicę a figurkę utopiono w Jeziorze Wirowym. W 1618 r. katolicy odzyskali swobody wyznaniowe, a sekretarz króla Zygmunta III Stefan Sadorski wykupił od protestantów całą Świętą Lipkę. Administracja i prawo użytkowania Świętej Lipki zostały przekazane jezuitom. Wybudowano tu kaplicę. W Prusach i na Warmii trudno było znaleźć człowieka, który by choć raz nie przyszedł z pielgrzymką do Świętej Lipki. Kościół został konsekrowany15 sierpnia 1693 r.

 

Ołtarz główny, ołtarze boczne, kunsztownie wykonane tabernakulum, organy, freski w kościele i w krużgankach, kuta brama, rzeźby w kamieniu i drewnie, dzieła artystycznego kowalstwa i ślusarstwa – to wszystko stanowi, że Święta Lipka jest "Perłą baroku” – obiektem niezwykłej wartości zabytkowej, zaliczany do najwspanialszych okazów późnego baroku w Polsce. Trudne chwile nastąpiły w związku z zaborami i kasatą zakonów. Jezuici wrócili do Świętej Lipki w 1932 r., podjęli prace związane z parafią i sanktuarium. Po II wojnie rosła sława sanktuarium, zaczęły go odwiedzać pielgrzymki, wzrastał ruch wycieczkowy.

 

W ołtarzu głównym umieszczony jest obraz Matki Bożej z 1640 r., wzorowany na ikonie Matki Bożej tzw. Śnieżnej z rzymskiej Bazyliki Większej Matki Bożej. Matka Boża w tym wizerunku jest czczona jako Matka Jedności Chrześcijan. Obraz został przyozdobiony koronami papieskimi 11 sierpnia 1968 r. Ceremonii dokonał Prymas Polski ks. kardynał Stefan Wyszyński, a sumę celebrował ks. kardynał Karol Wojtyła. Papież Jan Paweł II dekretem z dnia 24 1utego 1983 r. nadał kościołowi w Świętej Lipce tytuł Bazyliki Mniejszej. Uroczyste ogłoszenie tego dekretu odbyło się29 maja 1983., czyli w dniu Nawiedzenia NMP jako święta patro­nalnego, obchodzonego, od czasu reformy kalendarza liturgicznego, w ostatnią niedzielę maja. Do sanktuarium pielgrzymują katolicy różnych obrządków oraz protestanci.

 

Na terenie sanktuarium znajduje się muzeum. W ekspozycji stałej znajduje się m.in. osobisty księgozbiór św. Jana Pawła II– około 1000 książek i albumów przywiezionych z Rzymu do Świętej Lipki po śmierci Jana Pawła II; pewna ich część posiada osobiste dedykacje autorów lub ofiarodawców dla papieża.

 

 

Po zwiedzaniu bazyliki i modlitwie musieliśmy się już zbierać do domu. Koniec niedzieli, perspektywa powrotu do codziennych obowiązków... W autokarze był jednak czas na odmówienie różańca, śpiewanie, a towarzyszący nam ksiądz Maciej opowiedział o sobie. Wieczorem rozstaliśmy się tradycyjnie – po modlitwie przed figurą Matki Bożej na ul. Rybałtów.

 

Galeria zdjęć

 

 


GALERIA POZIOMA
ŚWIĘTY JAN PAWEŁ II

!!! CO, GDZIE, KIEDY !!!
lipiec, 2020
pnwtśrczptsbnd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031
BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

PODZIĘKOWANIA

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

AKT ZAWIERZENIA GRUPY

SONDA
Czy Polacy wystarczająco pielęgnują pamięć św. Jana Pawła II
TAK
NIE

Wyniki
WAŻNE STRONY

Parafia Św. Ojca Pio na Kabatach w Warszawie
Parafia przy której działa
grupa Santo Subito
www.opio.pl

KONTO UŻYTKOWNIKA
Witaj,
nie jesteś zalogowany.

Zaloguj się
Grupa "Santo Subito" - Parafia Św. Ojca Pio w Warszawie
ul. Rybałtów 25 - tel. Maciek 607-370-111, Piotr 604-280-522
e-mail: maciej.tc@gmail.com, popoinke@gmail.com
Informacje działają w oparciu o system CMS Webman
Generowanie strony [s]: 0.0568