STOWARZYSZENIE

 

O NAS
STRONA GŁÓWNA
MANIFEST
GENEZA I CELE
KONTAKT
WYSZUKIWARKA
HISTORIA GRUPY

GALERIA ZDJĘĆ

FILMY

DO SŁUCHANIA

TEATR SANTO SUBITO

POEZJA

DO CZYTANIA

RZYM 16-23.10.2010

ZIEMIA ŚWIĘTA 19 - 26.04.2013

 

2007.09.08 Spływ kajakowy Czarną Hańczą - śladami Jana Pawła II

Już w zeszłym roku podążając ścieżkami Jana Pawła II kajakami po Krutyni wiedzieliśmy, że wybierzemy się na następną wyprawę. Tym razem wybór padł na Czarną Hańczę, po której JPII pływał wielokrotnie.

 

 

Podróż

 

7-go września o naszej stałej godzinie, czyli 6.00 stawiliśmy się przy naszym kościele i zebraliśmy się jak zawsze wokół figury Matki Bożej, aby pomodlić się o pomyślność naszej wyprawy. W autokarze rozlokowaliśmy się jak zwykle – dorośli jak najbliżej z przodu, a młodzież i dzieci jak najdalej z tyłu. Było nas czterdzieścioro. Z radością powitaliśmy kilku nowych kajakarzy. Po krótkim dosypianiu Maciek obudził nas naszymi ulubionymi piosenkami scholi „Do góry nogami”.

 

Basia de la Grange przygotowała na tę sobotę rzecz szczególną – przeczytała sugestywnie wielostronicowy tekst wizjonerki włoskiej, który przybliżał nam tajemnicę dnia – Narodzenie Najświętszej Marii Panny. Napisany barwnym, plastycznym językiem przeniósł nas w klimat Ziemii Świętej. Jak przed rokiem obejrzeliśmy materiał filmowy zgrany przez Piotra – ilustrowane zdjęciami wspomnienia uczestników spływów kajakowych z „Wujkiem”. Wczuliśmy się w tą szczególną, serdeczna atmosferę tamtych lat z niezastąpioną postacią naszego Papieża, a słońce za oknami autokaru napawało nas nadzieją na udaną wyprawę. To prawie cud – po deszczowym i zimnym warszawskim tygodniu wyklarowała się ładna pogoda! Od rozpoczęcia właściwej wyprawy dzielił nas tylko jeszcze jeden przystanek – na dworcu PKS w Augustowie odebraliśmy piętnastoletniego Adriana, wychowanka zaprzyjaźnionego z nami Domu Dziecka w Gołdapi. Zaraz potem ulokowaliśmy nasze bagaże w augustowskim hotelu „Leśnik”, przebraliśmy się i wyruszyliśmy hotelowym autobusem nad Czarną Hańczę.

 

Spływ

 

W autobusie Piotr jak w zeszłym roku zadawał nam  trudne pytania: jeśli wiosło z prawej, to w którą stronę płynie kajak?, a ponieważ w tym roku dodał jeszcze parę trudniejszych elementów, jak na przykład płynięcie tyłem, nie obyło się bez błędnych odpowiedzi. Leśnymi duktami dojechaliśmy do  polany, na której czekały już przygotowane kajaki. Niezależnie od umiejętności kajakarskich każdy włożył kapok – i na wodę!

 

 

Do pokonania mieliśmy dwunastokilometrowy odcinek Dworczysko – Mikaszówka. Trasa okazała się być łatwa. Czarna Hańcza toczy tu swe  wody szerokimi zakolami i zakrętami. Płynęliśmy przez samo serce Puszczy Augustowskiej, zatopieni w głębokim cieniu wysokich, wręcz klifowych brzegów porośniętych lasem, miejscami wypływając w pełnym słońcu wśród szuwarów i wysokich traw, cały czas klucząc meandrami rzeki. Woda cudownie przejrzysta, a jednocześnie ciemna od roślinności bujnie porastającej dno. Sunące dostojnie po wodzie łabędzie uważające nas za intruzów, kaczki nie zwracające na nas uwagi, śliczne białe wodne kwiatuszki, obłoki goniące  po  niebie  –  wszystko to nastrajało  nas  bardzo  radośnie, ale i kontemplacyjnie.

 

Po dwóch godzinach dopłynęliśmy do starej stanicy harcerskiej, gdzie czekał na nas obiad. Dołączyła tu do nas „grupa alternatywna” nie-kajakarzy złożona z trzech osób: księdza Piotra, Grażyny i Alicji. Posileni gorącym bigosem ochoczo zasiedliśmy znów w kajakach.

 

 

Dalszy odcinek rzeki miał nieco inny charakter –  brzeg już nie taki wysoki i zakrętów mniej, więc płyniemy żwawo, wiedząc, że mamy trzymać się prawej strony. Wszyscy jednak przeoczyliśmy odchodzącą pod ostrym kątem prawą odnogę, przez co najszybsi z nas dopłynęli prawie do białoruskiej granicy. Musieliśmy zawrócić, co oznaczało wiosłowanie pod prąd, ale – cóż to dla nas! Piotrek z Adrianem czekają na resztę kajakarzy przy rozwidleniu, żeby nikt już nie pomylił drogi. Przed nami jeszcze jedna, a w zasadzie dwie atrakcje – dwa śluzowania. Nowicjusze nie bardzo wiedzą jak ustawić kajaki, mamy trzymać się jakiś łańcuchów, żeby nas nie zmyło – radzą (straszą?) doświadczeni. Po chwili wszystko staje się jasne, woda tryska spoza śluzy niczym wodospad, a nasze kajaki oblepione powstającą przy tym pianą unoszą się w przeciągu kilku minut o dobre trzy metry. Podobało się to nie tylko dzieciom, szczególnie, że same śluzy były ciekawe, bo zabytkowe – służą od dziewiętnastego wieku.

 

Docieramy do celu naszego spływu - wsi Mikaszówka  i udajemy się w stronę pięknego drewnianego kościółka, gdzie czeka już ksiądz Piotr, aby odprawić  dla nas mszę świętą. Skupieni i wzruszeni pamiętamy, że przed laty odprawiał tu mszę biskup Karol Wojtyła. Krzyś, Mikołaj i Maciek służą przy ołtarzu, razem ze scholą śpiewamy pieśni, ksiądz Piotr kieruje do nas słowa kazania umacniające więzi w naszej grupie. Msza święta kończąca wyprawę szlakami JP II w tym małym mazurskim kościółku jest dla nas wyjątkowym przeżyciem. Wracamy autobusem do hotelu. Dopiero teraz zaczyna psuć się pogoda i nadciągają chmury.  Gdy spotykamy się wkrótce na wspólnej kolacji zaczyna siąpić deszcz, ale nam on nie straszny – siedzimy przy zadaszonym palenisku z wędzoną rybą, pieczonymi ziemniakami i kiełbaskami. Młodzież okupuje oddzielny stół. Humory wyśmienite i oczywiście zaraz po kolacji Maciek sięga po gitarę. Śpiewamy cały nasz repertuar  od pieśni religijnych po Okudżawę i polski rock. Jest nam tak wesoło, że panowie „odpuszczają” pierwszą połowę meczu Polska – Portugalia…

 

 

Dzień drugi pielgrzymki - Ełk 

 

Następnego dnia po śniadaniu jedziemy do Ełku. W salce parafialnej przy katedrze Ełckiej św. Wojciecha spotykamy się z pochodzącym z Mikaszówki księdzem doktorem Strękowskim, który był w bezpośrednim otoczeniu papieża podczas jego pielgrzymki do Polski w 1999 roku. Ksiądz tłumaczy nam, dlaczego Jan Paweł II pragnął, aby jedna z mszy świętych została wtedy odprawiona w Ełku. Istniała bowiem potrzeba, aby podkreślić nową historię tych ziem, na którą składały się trzy tradycje: tradycja diecezji łomżyńskiej o wyraźnie polskim charakterze, dziedzictwo byłych mieszkańców Prus Wschodnich i wreszcie tradycja diecezji sejneńskiej, która oprócz polskiej tradycji niosła tradycję litewską. Papież doceniając dziedzictwo i niezatarty wpływ przeszłości chciał, aby ta diecezja zaczęła żyć swoim jednorodnym życiem. Już wcześniej w 1992 roku kościół św. Wojciecha został podniesiony przez JPII do godności katedry diecezji ełckiej. Ucieszony naszą wizytą ksiądz Strękowski opowiedział  usłyszaną z ust  Papieża historię, która wydarzyła się, kiedy Karol Wojtyła był jeszcze biskupem i spędzał czas z młodzieżą na kajakowych szlakach Podczas spływu do Mikaszówki padał ulewny deszcz. „Wujek” z grupą młodych ludzi skrócił sobie drogę od jeziora do plebanii, w której mieli nocować, przez pole ziemniaków. Dostrzegł to proboszcz parafii, okrutnie zbeształ całą grupę. Skruszeni młodzi poprosili o nocleg w stodole. Jakże zmieszany był nazajutrz ksiądz proboszcz, kiedy „Wujek” poprosił o możliwość odprawienia mszy świętej. Dopiero wówczas ksiądz zorientował się, że ma do czynienia z biskupem, ale od zasady nie chodzenia po polu nie odstąpił, a Karolowi Wojtyle to wydarzenie tak utkwiło w pamięci, że wspominał o nim jeszcze nie raz przy okazji spotkań z księdzem Strękowskim w Rzymie.

 

 

Pożegnaliśmy się serdecznie  z księdzem doktorem i przeszliśmy do katedry, aby uczestniczyć w niedzielnej mszy świętej, koncelebrowanej przez księdza Piotra i polskiego księdza kierującego parafią na Białorusi.

 

Jak zawsze nasi ministranci, lektorzy i schola włączyli się w oprawę mszy świętej.

 

Podziwialiśmy w katedrze figurę Matki Bożej Fatimskiej, którą koronował sam Jan Paweł II. Po mszy obejrzeliśmy ełcki pomnik Papieża, zeszliśmy  wzdłuż rzeki Ełk do jeziora Ełckiego, przewodniczka pokazała nam  ruiny zamku krzyżackiego na wyspie i  kamienicę, w której mieszkał jako dziecko niemiecki pisarz Sigfried Lenz. Obejrzeliśmy również górujący nad miastem gotycki, niegdyś protestancki kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego.

 

 

Podróż powrotna 

 

Po obiedzie ruszyliśmy autokarem w powrotną drogę. Podwieźliśmy na dworzec autobusowy Adriana i pożegnaliśmy go ciepło. Pewnie spotkamy się z nim już podczas wyjazdu do Częstochowy. Nastawiliśmy się wszyscy na film z naszej pielgrzymki do Wilna, ale niestety sprzęt w autokarze zawiódł i musieliśmy przełożyć seans do następnego razu. A następne nasze spotkania są już do czerwca włącznie zaplanowane! Teraz przed nami 23 września – odpust Ojca Pio i organizowana przez nas loteria fantowa, z której dochód chcemy przeznaczyć na Dom Dziecka w Gołdapi.  Krąży lista z dyżurami na loterii, ustalamy jeszcze szczegóły. Tymczasem w środku autokaru zebrała się grupa rozśpiewanych pielgrzymów, Maciek wcisnął się z gitarą między siedzenia i aż do Warszawy śpiewamy piosenki jedna za drugą.

 

Kiedy zajeżdżamy przed nasz kościół odprawia się akurat msza święta o godzinie 20. W ciszy modlimy się przed figurą Matki Bożej, aby podziękować za te dwa wspaniałe dni.

 

Galeria zdjęć


GALERIA POZIOMA
ŚWIĘTY JAN PAWEŁ II

!!! CO, GDZIE, KIEDY !!!
czerwiec, 2018
pnwtśrczptsbnd
123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930
BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

PODZIĘKOWANIA

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

AKT ZAWIERZENIA GRUPY

SONDA
Czy Polacy wystarczająco pielęgnują pamięć św. Jana Pawła II
TAK
NIE

Wyniki
WAŻNE STRONY

Stowarzyszenie Pamięci Jana Pawła II
Ruch kolekcjonerów
pamiątek Jana Pawła II
stowjanpawel2.rejowiec.pl

Parafia Św. Ojca Pio na Kabatach w Warszawie
Parafia przy której działa
grupa Santo Subito
www.opio.pl

KONTO UŻYTKOWNIKA
Witaj,
nie jesteś zalogowany.

Zaloguj się
Grupa "Santo Subito" - Parafia Św. Ojca Pio w Warszawie
ul. Rybałtów 25 - tel. Maciek 607-370-111, Piotr 604-280-522
e-mail: maciej.tc@gmail.com, popoinke@gmail.com
Informacje działają w oparciu o system CMS Webman
Generowanie strony [s]: 0.0834