STOWARZYSZENIE

 

O NAS
STRONA GŁÓWNA
MANIFEST
GENEZA I CELE
KONTAKT
WYSZUKIWARKA
HISTORIA GRUPY

GALERIA ZDJĘĆ

FILMY

DO SŁUCHANIA

TEATR SANTO SUBITO

POEZJA

DO CZYTANIA

RZYM 16-23.10.2010

ZIEMIA ŚWIĘTA 19 - 26.04.2013

 

2007.11.10 Spotkanie z Pawłem Zuchniewiczem

W sobotę, 10 listopada 2007 r. gościł u nas Paweł Zuchniewicz, dziennikarz, pisarz – biograf papieża Jana Pawła II. No i wspaniały gawędziarz. Zauroczył nas opowieściami o papieżu, o swoich z Nim spotkaniach i o tym, dlaczego zajął się pisaniem książek właśnie o Janie Pawle II. Inspiracją dyskusji stały się głównie dwie książki Zuchniewicza: „Lolek. Młode lata Papieża” oraz „Wujek Karol. Kapłańskie lata Papieża”. Ale nie sposób było nie „zahaczyć” autora o inne, np. „Cuda Jana Pawła II” i „Narodziny Pokolenia JP2”...

W nastrój spotkania na samym początku wprowadziła nas schola śpiewając naszą jedną z ulubionych piosenek „Wujek”.

Paweł Zuchniewicz podziękował nam za tak liczne przybycie, bo dla niego był to „żywy“ dowód na to, że książki o Papieżu są potrzebne. – Dla autora wszystkie książki są ważne, ale te są mi szczególnie bliskie…

Zapytany, skąd wiedział tyle o młodych latach Lolka, mówił:

– Jeżeli sięgnie się głębiej, analizując fakty z życia papieża, to wszystkie szczegóły zaczynają pasować do siebie. Każdy moment, każde spotkanie, wydarzenie – widziane z perspektywy czasu – mają sens, układają się potem w logiczną całość. W więzieniu w Wadowicach siedział Rudolf Hess, a codziennie obok tego więzienia przechodził Karol Wojtyła. Później – do Hessa, gdy był komendantem obozu koncentracyjnego w Auschwitz przyprowadzono jezuitę, który uciekał, by spotkać się z braćmi. Mówił po niemiecku i dzięki temu w wyniku rozmowy Hess go zwolnił. Ten sam jezuita później wyspowiadał komendanta Auschwitz przed śmiercią (potem został kapelanem w Łagiewnikach). Dla mnie jako autora zgłębianie życia Papieża to przygoda. Jednak nie ma czegoś takiego, co pozwoliłoby nam wejść w Jego świat – tak… podglądać… Fakty odżywają w relacjach ludzi, rzadziej w zapiskach; a poza tym różne osoby zapamiętują te same fakty w różny sposób. Na ile te relacje są wiarygodne? Na pewno wiarygodny jest ich duch, wymowa. I to właśnie uprawnia do nadania tym książkom formy beletrystycznej. 

Drugi wymiar, to konieczność utrwalenia tego, co mają do przekazania ludzie, którzy jeszcze żyją. Wspomnienia świadków to jest materiał. Do opisywania, jaki był Papież w oczach zwykłych ludzi. To wszystko sprowadza się do Jego człowieczeństwa i widzenia w każdym człowieku bliźniego.

Papież mówił, że nie ma zbiegów okoliczności. On, który przeprowadził nas przez próg 2000 roku, On, który mówił o trudnym do pojęcia wcieleniu – Bóg stał się człowiekiem – On sam rozumiał dobrze człowieka. Ludzie, którzy Go znali od dawna, pisali do Niego listy, zwracając się z ufnością „Wujku Karolu”. Ten fakt bycia wujkiem sprawia, że Papież jest bardzo ludzki. Zuchniewicza fascynuje Papież jako człowiek – ludzkimi rękami, bowiem pracował, dzielił doświadczenia okupacji niemieckiej na równi z innymi. Był robotnikiem w kamieniołomach, pracował tak samo ciężko jak pozostali.

Po studiach w Rzymie Karol Wojtyła wraca do Polski, gdzie nasila się stalinowski terror. Tu podejmuje pracę duszpasterską, której doświadczenia zaowocują w czasie jego niezwykłego pontyfikatu. „Wujek Karol. Kapłańskie lata papieża” to powieściowy zapis życia przyszłego Papieża, od roku 1946 do roku 1958, w którym został biskupem. Tłem książki były opowieści Danuty Rybickiej. Ona i jej mąż opowiedzieli Zuchniewiczowi mnóstwo anegdot z czasów młodości Papieża. Dlaczego nazywano Go Wujkiem? Oto wyjaśnienie. 

Karol Wojtyła – wikariusz u św. Floriana, spotykał się ze studentami z Krakowa. Młodzi wybierali się na wycieczkę do Zakopanego, aby pooglądać krokusy, które właśnie zaczynały przebijać się przez śnieg. Proszą: – Czy ksiądz nie pojechałby z nami oglądać te krokusy na Gubałówce? Jechali całą noc. Była to pierwsza niedziela po Wielkanocy. Wybierało się pięć dziewczyn i pięciu chłopaków – wszyscy studenci. Trzeba było wejść na peron i kupić peronówkę. Internat zamykany był o godz. 22. Chłopcom nie udało się wymknąć. On, ksiądz w sutannie, też nie mógł swobodnie się poruszać, i to jeszcze w towarzystwie pięciu dziewczyn! Trzeba było zorganizować jakieś spodnie. Wynikł też problem, jak się w przedziale zwracać do księdza, żeby go nie zdemaskować? Proszę pana? Księże – raczej nie. – A czy można by księdza nazywać wujkiem? – spytały. I tak został Wujkiem Karolem…

W 2002 roku znów był w Krakowie. Odwiedził też Kalwarię Zebrzydowską. Pielgrzymka dobiegała końca. Danuta Rybicka, już bardzo schorowana, nie mogła pójść ścieżkami kalwaryjskimi. Tylko jej mąż poszedł na trasę. Nie miała śmiałości prosić o spotkanie z Nim, nie chciała zawracać Mu głowy swoją osobą. Papież, równie schorowany 82-latek, zadzwonił do niej i z wyrzutem spytał: – Danusia? A dlaczego żeśmy się nie spotkali?! Od Jego wyjazdu z Krakowa minęło jakieś 50 lat, a On wciąż pamiętał o bliskich znajomych z tamtych czasów… 

Dla Pawła Zuchniewicza tajemnicą było także, dlaczego Papież tak przyciągał do siebie młodych ludzi? W Rzymie, na XV Światowych Dniach Młodzieży oczekiwały go dwa miliony młodych ludzi. Do Manili, stolicy Filipin, w 1995 roku na spotkanie z Nim przybyło pięć milionów osób, a w 1997 r. na mszę świętą, kończącą Światowe Dni Młodzieży w Paryżu – stolicy kraju, w którym pisało się, że „nikt nie zrezygnuje z urlopu dla Papieża” – przybyło półtora miliona osób. Co w Nim takiego było, że przyciągał tłumy?!

I Zuchniewicz wyjaśnił ten fenomen – Jan Paweł II, mimo tego, że był papieżem, nadal pozostał tym Wujkiem! W tej prostocie, serdeczności, otwartości. I to „wujostwo” było w Nim aż do śmierci. „Szukałem Was, a wy przyszliście do mnie. Dziękuję wam.” – brzmiały Jego ostatnie słowa do młodzieży. On miał czas dla każdego, pochylał się nad człowiekiem. Rozmawiając, patrzył głęboko w oczy i słuchał. Potrafił słuchać.

Śmierć Papieża… Długo do niej dochodził. Był stary, schorowany, z trudnością się poruszał. Doszły do tego choroba Parkinsona, kłopoty z oddychaniem i przełykaniem. Gdy umarł, zniknął, to zobaczyliśmy, że powinniśmy widzieć w Nim człowieka, a nie tylko – papieża… Pamiętam pielgrzymkę do Krakowa. Rok 1999. Jest wtorek, pada deszcz, jadę samochodem. – Ty wiesz co się stało? – ktoś powiedział. – Papież zachorował, nie będzie mszy na Błoniach! Nie było nigdy takiej sytuacji. A to przecież Kraków, Jego miasto. Oczekiwanie. I ten deszcz, pełno parasoli, łzy płyną, krople dżdżu płyną, jęk szklany, płacz szklany… Papieża nie ma… On już jest za stary, pobrzmiewały głosy. Nie powinien być dłużej papieżem, bo to go męczy… To dlatego pokazał się wieczorem w oknie na Franciszkańskiej, żeby ludziom dać nadzieję: – Ja jeszcze żyję, jeszcze nie jest ze mną tak źle… Jak tylko poczuł się lepiej, kazał realizować następne punkty pielgrzymki. I znów było niesamowicie dużo ludzi, i ten wyjazd do Wadowic…

Kiedy pielgrzymka papieska obejmuje kilka miast, przeważnie wysyła się kilka ekip dziennikarskich do obsługi. Paweł uparł się, by pojechać właśnie do Wadowic i tam czekać na Papieża. Przyjedzie, czy nie? I wtedy ta historia, opowiedziana osobiście przez Jana Pawła zgromadzonym na rynku wadowickim… „Po maturze chodziło się na kremówki… Żeśmy to wszystko wytrzymali…”. Ciastko, które urosło do rangi herbu Jana Pawła II… Opowieść ta trafiła się właśnie Zuchniewiczowi.

Okazało się też, że nie uwzględniono wtedy jednego życzenia Papieża. Z programu pielgrzymki zniknęła Jasna Góra! Ale On uparł się, żeby pojechać. Tu widać było Jego pobożność, determinację i pełne zawierzenie Matce Bożej. Wszyscy chcieli go oszczędzać, więc nie pozwolono mu jechać do Gliwic. A On się uparł!!! I pojechał. Samolot wylądował, a Jan Paweł II zaczyna gadać do ludzi: – Oj, mocie wy z tym papieżem. Mo przyjechać, nie przyjeżdża. Ni mo przyjechać, przyjeżdża…

Ta nieobecność na Błoniach krakowskich, to było jakby przygotowanie do śmierci. To przejście nazywa się Paschą… pisał Karol Wojtyła w swym wierszu. Święte Tridium.

Pierwszego dnia jest beznadziejność, bo brakuje Go. Drugiego dnia – radość. Bo pojawił się. Trzeciego dnia – przekroczenie wszystkiego. Pokonanie śmierci. Jest.

Teraz, po trzech latach od Jego odejścia łzy obeschły. Bez tych łez widać i słychać łatwiej to, co chciał nam przekazać za życia, co nam mówił. Trzeba sięgać do tego, co nam zostawił. Uczył nas jak się modlić. Zuchniewicz był w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdy papież w skupieniu modlił się w bazylice. Dla dziennikarza najgorsza jest cisza! Bo jak tę ciszę relacjonować? Przecież nic się nie dzieje! Nikt się nie rusza! A Papież klęczał tam 20 minut! To była wielka lekcja pokory dla dziennikarzy z całego świata. Taka długa audiencja u Boga – jak to ujął pewien Żyd agnostyk z Nowego Jorku.

Atmosfera spotkania była bardzo radosna i myślę, iż jeszcze wielokrotnie spotkamy się z panem Zuchniewiczem, aby móc słuchać opowieści o Naszym Papieżu. Podczas spotkania wielką niespodzianką były „oryginalne” papieskie kremówki, które zakupiła specjalnie na to spotkanie Małgosia.

Podczas spotkania mogliśmy również zobaczyć wiele nowych zdjęć z naszych spotkań, które zawisły w sali „papieskiej”.

 

Paweł Zuchniewicz – dziennikarz, autor książek, dźwiękowych reportaży i słuchowisk poświęconych Papieżowi Janowi Pawłowi II.


• „Młode lata Papieża. Lolek” (2005) – beletryzowaną biografię pierwszego ćwierćwiecza życia przyszłego Papieża
• „Wujek Karol-Kapłańskie, lata Papieża”.
• „Jestem z Wami” (2005) – życie i nauczanie Jana Pawła II w formie „wywiadu-rzeki”,
• „Nasz Papież” – ilustrowana biografia Karola Wojtyły (2002) przetłumaczona na włoski, francuski i słowacki.
• Cuda Jana Pawła II” przetłumaczono na język angielski (Kanada i USA), węgierski i francuski i słowacki.
• „Narodziny Pokolenia JPII”

W latach 1989-1998 Paweł Zuchniewicz pracuje w Polskim Radiu, a następnie w Radiu Plus. Obsługuje szereg wydarzeń z udziałem Jana Pawła II, między innymi Światowe Dni Młodzieży w Częstochowie (1991), Denver (1993), Manili (1995), Paryżu (1997), Rzymie (2000), Toronto (2002); Światowe Dni Rodzin (Rzym 1994, Rio de Janeiro 1997, Rzym 2000); pielgrzymki Jana Pawła II do Polski (1991,1995, 1997, 1999, 2002).

  

 

Galeria zdjęć


GALERIA POZIOMA
ŚWIĘTY JAN PAWEŁ II

!!! CO, GDZIE, KIEDY !!!
wrzesień, 2018
pnwtśrczptsbnd
12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

PODZIĘKOWANIA

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

AKT ZAWIERZENIA GRUPY

SONDA
Czy Polacy wystarczająco pielęgnują pamięć św. Jana Pawła II
TAK
NIE

Wyniki
WAŻNE STRONY

Parafia Św. Ojca Pio na Kabatach w Warszawie
Parafia przy której działa
grupa Santo Subito
www.opio.pl

Stowarzyszenie Pamięci Jana Pawła II
Ruch kolekcjonerów
pamiątek Jana Pawła II
stowjanpawel2.rejowiec.pl

KONTO UŻYTKOWNIKA
Witaj,
nie jesteś zalogowany.

Zaloguj się
Grupa "Santo Subito" - Parafia Św. Ojca Pio w Warszawie
ul. Rybałtów 25 - tel. Maciek 607-370-111, Piotr 604-280-522
e-mail: maciej.tc@gmail.com, popoinke@gmail.com
Informacje działają w oparciu o system CMS Webman
Generowanie strony [s]: 0.0515